> 30,01 wylatuję na wyspę Kuramathi - hotel Cottage Club z oferty TUI
> może ktoś z grupy już tam bywał i podzieliłby się swoimi
wrażeniami
> i doświadczeniami.
> Janusz Wójcik
> AOWD
> tel. 502203515
Na Kuramathi bylam rok temu, w grudniu 1999. Nurkowalam w niemieckiej bazie
Helmuta Steubera. Z tego co pamietam to zreszta jedyna baza na wyspie - cala
wyspe mozesz obejsc dookola w 1,5 h.
Nie jest to niestety tanie zajecie. Za 10 nurkow skasowali mnie ponad 500 USD.
Zwroc uwage, ze do ceny nurkowania podanej w wywieszonym cenniku musisz
doliczyc oplate za lodz, bylo to chyba 12 USD. No a nurkowan z brzegu nie ma
niestety. Ponadto silnie oczekiwane sa napiwki dla obslugi lodzi, przemilej
zreszta. Nosza flaszki, pomagaja ze szpejem (jak ktos lubi to fajnie), a jak
wyjdziesz z wody to czestuja swiezutkim kokosem. Zyc, nie umierac...
Nurki sa super - ciekawa rafa, i mnostwo zwierza. Rekiny, zolwie, raje,
mureny,
delfiny... Wszystko duze, ladne, i w ogromnych ilosciach. A ze widocznosc
rewelacyjna, momentami czujesz sie jak w kinie. Jedno, co moglo byc, a nie
przyplynelo, to rekiny mloty. Dwa razy wstalam przed wschodem slonca i
nurkowalam o swicie na Hammerheads Point, ale mloty jak kamien w wode.
Baza jest mala, ale sympatyczna. Pracowalo tam 3 czy 4 instruktorow. Baza jest
niemiecka (gros turystow na Malediwach to Niemcy, a w resortach Tui to juz
zupelnie), ale spokojnie mozna sie dogadac po angielsku.
Ze wszystkich baz w ktorych nurkowalam (nie bylo ich wiele, ale zawsze), te na
Kuramathi wyroznial bardzo niefrasobliwy stosunek do nurkow pod woda.
Divemajster czy isntruktor zajmowal sie pokazywaniem kierunku nurkowania, a
nie
ogladaniem sie na ludzi. Buddy system nie istnieje. Zasada jest taka, ze jak
wypompujesz flaszke, to sam plyniesz na gore i wolasz lodz. Jak wyplyna
instruktorzy - a zostaja zazwyczaj najdluzej - to przeliczaja ekipe na lodzi.
U
nas zawsze sie zgadzalo, ale nie wiem, co sie dzieje, jak sie nie zgadza. We
wszystkich folderach podkreslaja, ze na jednej z sasiednich wysp jest komora.
Jedyne, czego rzeczywiscie pilnuja, to glebokosci nurkowania. Malediwskie
prawo
nie pozwala schodzic nizej niz 30 metrow. I moze dlatego, zeby wejsc do wody
trzeba miec komputer. Jest to absolutnie przestrzegane. Oczywiscie mozna
wypozyczyc na miejscu, za odpowiednia oplata.
Baza organizuje 2 -3 nurki dziennie. Brak tam specjalnych formalnosci. Jak
chcesz nurkowac zapisujesz kreda na tablicy numer domku i butle, jaka chcesz
(maja 10 i 12l).
Z innych atrakcji - przy pomoscie lokalny koles karmi co wieczor raje.
Przyplywaja tabunami, niektore po 2 metry "rozpietosci skrzydel".
Wlaza cale na
niego i jedza mu z reki. Niestety "przyjezdnym" nie pozwalaja na
takie zabawy.
Ponadto wszedzie dookola swietne miejsca do plywania bez szpeju i ogladania
zycia podwodnego. Zwlaszcza rafa przy cyplu, po przeciwnej stronie wyspy niz
port. Na glebokosci 1,5 metra spotkalam tam ogromna, centkowana murene.
Warto mieszkac w domkach na palach, po tej samej stronie co baza nurkowa.
Przez
szpary w tarasie widzisz, jak Ci rekiny plywaja pod sypialnia. A Twoje
prywatne
schodki z tarasu prowadza Cie do wody, prosto w lawice kolorowych rybek.
Zazdroszcze Ci i pozdrawiam,
Ewa
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy:
http://niusy.onet.pl